wiem, miało być wczoraj i tak w ogóle to było na Onecie ;-) jakiś arab, rzekomo ambasador, chce ślub unieważnić, bo jego małżonka w końcu odkryła przed nim swoją twarz, skrywaną oczywiście przed ślubem jak to wśród Arabów bywa - nikabem. i się panu Arabu nagle odechciało, bo jego małżonka ma zeza, a takiej to on nie chce, bo gdyby wiedział to by ślubów nie składał.





nasuwają się dwa wnioski.





pierwszy taki, że nie kupuje się kota w worku (może mam złe skojarzenia, ale hidżab i burka tak mi się kojarzą).





drugi: ja nie wiem jakim debilem trzeba być, żeby przez nikab (który zostawia oczy odsłonięte!) nie zauważyć, że kobieta go nosząca wadliwą jest.