statystycznie jakoś co piąta oskarżająca o gwałt wysysa to ze swojego palca (i pustej mózgownicy przy okazji). nie mając chyba pojęcia, że może komuś życie spierdolić. a czasem robiąc to kochankowi z premedytacją.
bo nie miała orgazmu?
statystycznie jakoś co piąta oskarżająca o gwałt wysysa to ze swojego palca (i pustej mózgownicy przy okazji). nie mając chyba pojęcia, że może komuś życie spierdolić. a czasem robiąc to kochankowi z premedytacją.
bo nie miała orgazmu?