nie wiem, ile w tym prawdy, a ile marketingowego chwytu. faktem jest, że niedługo dostaniemy w łapy aparat, dzięki któremu zamiast skupiać się na punktach ostrości na zdjęciu, będziemy "tak po prostu" robić zdjęcia. później, to od nas będzie zależeć czy ostry powinien być ten, czy inny bohater naszego strzału. co więcej - takie zdjęcia "living pictures" możemy słać dalej, a ich odbiorcy będą mogli sami określić nowy charakter fotek, ustawiając ostrość w innym miejscu.
shoot first. focus later.
galeria do przeklikania tutaj.