w maglu na tewuenie był Czesław i tak pięknie mówił o Bartoszycach. cieszy to zwłaszcza w obliczu ostatnich pedofilskich doniesień prasowych. że miasto może się jeszcze ludziom podobać i że są jeszcze w nim czyste miejsca godne odwiedzenia, nie splugawione "życiem". jak choćby maglowo wspomniana knajpa prawosławna św. Mikołaja. niech się ludzie dowiedzą jak to jest płynąć Łyną i widzieć rosyjskich stróżów pogranicza wzdłuż brzegu. i niech Czesław jeszcze nie raz tam przyjedzie. bo faktycznie warto.
można Czesława nie lubić i tego, że zrobił sobie jaja na "debiucie" wykorzystując zapiski czata jako teksty piosenek. ja tego jakoś bardzo nie lubię. można mu zarzucić wiele innych rzeczy, ale nie to, że cierpi na bezguście.