przegapiłem narodziny
uuuuła. miały być dopiero za tydzień. siedzimy z żoną pokolacyjnie, a tu oops - maluchy ganiane są po głównym zbiorniku. szybkie wyzwolenie się z objęć, poleciałem po siatkę i odłowiłem matkę-polkę do osobnego akwarium. jednego malucha też się udało. no kiepsko. liczyłem, że kolejne narodziny będą hucznie obchodzone.. raczej 95% miotu zostało zjedzone (samica bardzo wyszczuplała i większość dzieciaków już z niej wyszło). no nic, za jakies dwa-trzy tygodnie będzą następne narodziny. sezon porodówkowy w pełni.