żona wróciła z czterodniowego wygnania do innej fabryki. trochę poprzebywała z Ukraińcami. poznała nawet osoby, które uczyły się w Górowie, w liceum z ukraińskim językiem nauczania. moje tereny :) chyba się w ich muzyce za wiele nie pozmieniało (albo to ja po prostu ogarnięty jestem, nieskromnie mówiąc), bo nadal słucha się tam Okean Elzy i Tartaku. muszę tylko dyskografię nadrobić, bo się w miejscu zatrzymałem - Tartak dziwnie złagodniał.
dobrze, że Wakarczuk z Okeanów się żonie nie spodobał. nie muszę plakatów czy kalendarzy szukać.