mimo tego, że co jakiś czas narzekam na życie fabryczne wydaje mi się, że nie jest aż tak źle. zawsze mogłem trafić gorzej.. był taki okres, kiedy myślałem, że fajnie jest przezimować semestr na zoologii, żeby później przenieść się na inny wydział, na tej samej uczelni, uzupełniając różnice programowe. teraz wiem, że dobrze zrobiłem po prostu olewając w tamtym okresie studia. jeszcze by mi się zoologia spodobała i bym miał rzeźbienie w gównie na serio..





słonikmówią, że żadna praca nie hańbi? [ale każda męczy..]